|
Co najmniej 32 osoby straciły życie a ponad 100 zostało rannych wskutek największej od 1993 roku nawałnicy, która nawiedziła Maderę. Wkrótce po tym, jak w nocy z piątku na sobotę zaczęła się nawałnica, wystąpiły z brzegów potoki i rzeki na tej górzystej, malowniczej wyspie o subtropikalnym klimacie. Rano nawałnica - jak opowiadają świadkowie - nasiliła się i zaczęła przypominać burzę tropikalną. Szybkości wiatru przekraczała 100 km na godzinę. Największe szkody huraganowy wiatr i ulewy wyrządziły w ponad stutysięcznym, pełnym europejskich turystów Funchal. Dwa górskie potoki płynące przez miasto wystąpiły z brzegów, zalewając co najmniej kilka handlowych ulic. Ewakuowano dwa wielkie centra handlowe Funchal. Kanalizacja nie radziła sobie z odprowadzaniem wody i często była zapychana przez rośliny i błoto co pogarszało dramatyczną sytuację. Zniszczenia są ogromne: setki zniszczonych samochodów, zalane domy i ulice pełne ziemi i kamieni naniesionych przez spływającą wodę. Wyspa która zawsze była uważana za Portugalski Raj w ciągu kilku godzin zmieniła się w jedną wielką rzekę która zabierała wszystko co stanęło jej na drodze.
Telewizje z całego świata pokazały błotniste potoki które przeciskały się wąskimi kanałami, często wylewając na boki, drogi zalane wodą i ulice pełne kamieni i gruzu.
Przez całą sobotę i część niedzieli lotnisko na wyspie było zamknięte. Burmistrz Funchal Miguel Albuquerque apelował do ludzi aby pozostali w domach. Drzewa zostały podmyte, a następnie porwane przez wodę , blokując drogi i utrudniając pracę służbom ratunkowym. Niektóre mosty i drogi zostały podmyte, a samochody porwane przez rwące prądy.
Jedna kobieta zginęła kiedy w jej domu zawalił się dach. Niektórzy mieszkańcy musieli być ewakuowani. Energetyka i usługi telefoniczne zostały zakłócone w niektórych miejscach. Kamery on-line które zwykle pokazywały piękno wyspy, podczas nawałnicy zaczęły źle funkcjonować, aż w końcu przestały działać. W wielu miejscach nie ma prądu, nie działają linie telefoniczne – na wyspie panuje chaos. Mieszkańcy wyspy nie otrzymali żadnego ostrzeżenia przed nawałnicą. Nikt nie był przygotowany na tak duże opady deszczu oraz bardzo mocny wiatr. Prezydent Portugalii Anibal Cavaco Silva wezwał do "narodowej solidarności" z mieszkańcami wyspy. - Madera potrzebuje całej naszej solidarności i pomocy dla odbudowania wyspy, która została zniszczona - zaapelował. Portugalia wysłała już okręty, samoloty i helikoptery z żołnierzami oraz sprzętem potrzebnym do usuwania skutków nawałnicy. Obecnie akcja ratunkowa ma na celu budowę tymczasowych dróg i mostów aby dotrzeć do poszkodowanych. Wyspa przez cały rok jest odwiedzana przez tysiące turystów. Polska ambasada otrzymała informacje że na obecną chwilę wśród poszkodowanych nie ma Polaków. Trwają poszukiwania angielskiej turystki, którą uważa się za zaginioną. Przedstawiciel rządu regionalnego lidera Alberto João Jardim powiedział władze utworzą tymczasowe schronienia dostępne dla setek ludzi bez dachu nad głową. Synoptycy twierdzą, że pogoda była ciężka z powodu niskiego ciśnienia, lecz zapowiadają dalsze opady które jednak nie będą tak intensywne jak te które wywołały powódź Obecnie jeszcze jest zbyt wcześnie aby szacować straty ponieważ trwa akcja ratunkowa osób które zostały uwięzione w domach. Rząd regionalny Madery ogłosił niekompletną jeszcze listę ofiar nawałnicy, która nawiedziła wyspę: 43 zabitych i ponad 120 rannych. Ekolodzy przypominają, że ostrzegali przed skutkami "wybetonowania" wyspy.
|