 fot. Maciej Radtke W dniach 16-22 października do Gdańska zawitał kawałek Portugalii. Rzecz rzadka i niezwykła, bo do Portugalii i daleko - zarówno geograficznie jak i kulturalnie. Jednak okazało się, że gdańszczanom nie jest to zakątek świata tak obcy, jakby się mogło wydawać, a frekwencja na imprezach często przerastała oczekiwania (i możliwości lokalowe) organizatorów.
Niestety nie miałam możliwości wziąć udziału we wszyskich wydarzeniach, które składały się na Dni Portugalskie - a było ich naprawdę sporo, ale kawałek, który zobaczyłam bardzo mi się spodobał. Myślę, że cały tydzień był ciekawy i atrakcyjny, szczególnie że w Gdańsku nadal brakuje tego rodzaju imprez i spotkań z innymi kulturami.
Centrum całego zamieszania mieściło się w kawiarni Puerto na ul. Garncarskiej, niezmiernie sympatycznym, choć trochę ciasnym miejscu. Zresztą problem z przestrzenią ujawnił się w całej okazałości w czwartek, podczas degustacji kawy i wina, na którą chciało przyjść 80 osób...
Zaczęło się od wernisażu wystawy fotografii Joanny Czechowskiej we wspomnianym Puerto. Na otwarciu nie byłam, choć podobno autorka bardzo ciekawie opowiadała o swym pobycie w Portugalii. Zdjęcia wiszą do dziś i są przepiękne, mimo, że pstrykane tzw. małpą.
Na otwarcie wystawy fotografii Macieja Radtke znanego na naszej stronie z cyklu Dzienniki Lizbońskie również nie udało mi się dotrzeć, czego bardzo żałuję. Wystawę można zobaczyć we foyer Dziennika Bałtyckiego, sąsiadującego z kawiarnią Puerto. Nie mam jednak wątpliwości, że jego zdjęcia są wyjątkowe, absolutnie nie pocztówkowe ani nie przewodnikowe. Jest to inne spojrzenie na inną Lizbonę, która okazuje się nie zawsze schludna i śliczna.
 Degustacja win. fot. Joanna Boj W piątek znalazłam w końcu trochę czasu i pojawiłam się na degustacji wina w Hotelu Heweliusz. Impreza pod nazwą Festiwal Win ma na celu rozpropagowanie win portugalskich, które w Polsce nie są ani znane, ani zbyt dostępne (pewnie jedno wynika z drugiego). Dowiedziałam się przy okazji wielu różnych ciekawostek, skorzystałam z okazji do odświeżenia mojego portugalskiego (wina prezentowali producenci z Portugalii) i oczywiście spróbowałam różnych niesamowitych win. Trunki degustowali przede wszystkim ludzie z branży, czyli właściciele sklepów i restauracji, co mam nadzieję zaowocuje tym, że będzie się można napić portugalskiego wina bez konieczności podróżowania na drugi koniec Europy :)
 Manuel Maioral w Puerto. fot. Joanna Boj Tego samego wieczoru w kawiarni Puerto Kamil Żurek pokazywał swoje zdjęcia z portugalskiej podróży, a następnie przybył Manuel Maioral, prawdziwy Portugalczyk, uwaga - mówiący po polsku. I to naprawdę nieźle... Manuel poopowiadał trochę o Portugalczykach, jacy są, co jest dla nich ważne i jakie są różnice między nimi a Polakami. Opowiadał również o swoich doświadczeniach w Polsce, gdzie mieszka już od 4 lat, sprowadza portugalskie wina i serwuje portugalskie jedzenie. To był niezwykle sympatyczny wieczór.
 Marzena Nieczuja-Urbańska z zespołem. fot. Joanna Boj Sobotni wieczór minął pod znakiem fado. Należy podkreślić, że fado szczególnego, ponieważ granego i śpiewanego przez muzyków polskich, w języku polskim. 2 lata temu na deskach Teatru Wybrzeże pojawił się koncert fado, śpiewanego przez Marzenę Nieczuję-Urbańską. Występy cieszyły się dużym powodzeniem, nawet po pewnym czasie przygotowano odsłonę drugą z aranżacjami nowych utworów. Ktoś może powiedzieć, że fado po polsku to profanacja, ale mimo wszystko warto posłuchać tego projektu. Moim zdaniem doskonale oddaje on portugalskiego ducha i emocje, utwory są bardzo dobrze zaaranżowane, zagrane i zaśpiewane.
Z okazji Dni Portugalskich, pani Nieczuja-Urbańska wraz z zespołem wystąpiła w Nadbałtyckim Centrum Kultury. Zainteresowanie było ogromne, wystarczy powiedzieć, że niektórzy siedzieli na parapetach i pod ścianami zabytkowej sali Ratusza Staromiejskiego.
 Moscatel... fot. Joanna Boj Podsumowując, impreza była bardzo udana. Pomysł znakomity, mam nadzieję, że dzięki niemu Portugalia, dość mało znany kraj, została choć trochę przybliżona gdańszczanom. I wiem doskonale, że pojawią się głosy by zorganizować coś podobnego i w innych miastach w Polsce. Kto wie, może się uda, wystarczy, że znajdą się ludzie z pomysłami. Mam też nadzieję, że nie były to ostatnie odwiedziny Portugalii w Gdańsku :)
|